Blogi turystyczne Gdzie na Wakacje z dzieckiem?
Zakładki:
Blog > Komentarze do wpisu

Loryniec

Jeszcze w piątek biliśmy się z myślami- jechać, czy nie jechać. Pogoda od tygodni stała i niezmienna: pada, leje, mży i siąpi. Z drugiej strony poprzedni weekend spędzony w domowym zaciszu wpędził nas niemal w wakacyjną depresję. Jadzia, zapytana o zdanie, z wesołą miną oświadczyła: no to zrobimy sobie deszczową wycieczkę! Do tego Bartek skisł w pracy ostatecznie, więc wieczorem decyzja zapadła: jedziemy.

Dzieci spać, a my do pakowania- kurtki przeciwdeszczowe, klapki – łatwoschnące obuwie rowerowe, śpiwory do naszego nowego nabytku, czyli przyczepki rowerowej. Rano- ruszamy.posiłek

Pierwszy etap pokonaliśmy samochodem i to był dobry pomysł. Ulewa, która nas spotkała, uruchomiła naszą wyobraźnie, która nie pozostawiła złudzeń, jakbyśmy wyglądali nie siedząc w suchym aucie. Ale co tam- burzy się przestraszymy?? My?? W Gołubiu spotykamy się z Magdą i Zygmuntem i odwiedzamy Alinkę na kolonii zuchowej. Mała zuchenka zasypuje nas opowieściami, co Jadzię tylko utwierdza w postanowieniu wstąpienia do gromady, stwierdzamy, że jest radosna i krzywda jej się nie dzieje, więc zabieramy rowery, porzucamy samochód i ruszamy w trasę.na trasie

Do Kościerzyny jedziemy starą trasą kolejową. Bardzo urokliwa, wśród pól i łąk, Tosia co chwila zachwyca się końmi i krowami pasącymi się nieopodal - dziś dzieci zwierzęta znają głównie z ilustracji w książkach :( . Dzieci wolałyby jechać po asfalcie, drobniutki piasek zapewnia nam darmowy, mocny peeling łydek, ale przynajmniej nie wdychamy spalin mijających nas samochodów. Po drodze osiemset razy śpiewamy „Krajkę” - droga może mało pylista, ale polna jak najbardziej, więc pasuje.Jadzia z tatą

Kościerzynę widzimy po raz pierwszy po odnowieniu Rynku i robi na nas jak najlepsze wrażenie. Puste uliczki (zakaz ruchu), nowiutka kostka, a przede wszystkim – fontanna! Tryskające z ziemi, w nierównych odstępach czasu, strumienie wody tworzą milion pomysłów na zabawy. To dziwne, że wieczorne przebieranie się w piżamy zajmuje naszym dzieciom dobry kwadrans, skoro, jak się okazało, potrafią rozebrać się do majtek w najwyżej półtorej sekundy... ale i tak raczej nie zamontujemy fontanny w domu :(Kościerzyna

Po obiedzie i gruntownej kąpieli opuszczamy Kościerzynę. Zabieramy nasze rowery, którymi obstawiliśmy ze wszystkich stron jedną z ławek i dopiero wtedy zauważamy stojaki rowerowe – cóż, my z Gdyni- nieprzyzwyczajeni... Co ciekawe, cały obszar miasteczka poruszamy się szeroką, równiutką, drogą rowerową- to bardzo usprawnia podroż z dziećmi. W Grzybowskim Młynie dopadają nas czarne chmury burzowe, postanawiamy więc przeczekać burzę pod wiatą turystyczną. Z zapowiadającej się ulewy w rezultacie kilka kropli, ale dzięki postojowi sponsorujemy obiad rodzinie łabędzi -bajka o brzydkim kaczątku nabiera dla Tosi realnego wymiaru, niestety ptakom nie spodobało się rzucanie w nie patykami. Od tej pory nie musimy tego tłumaczyć- długo będzie pamiętała...karmimy łabedzie

Drogą tysiąca kałuż docieramy do Loryńca . Rowery nieśmiało wyglądają spod warstwy błota, ale tym większe wrażenie robimy na goszczących nas gospodarzach. Dostajemy od razu po talerzu ciasta i litr mleka oraz stodołę w całkowite władanie. Dzieci mogą szaleć na sianie do woli! A siano jest pomieszane z miętą- obłędny zapach! Przedtem jeszcze zaliczamy festyn wiejski- dzieci zdobywają notesiki, linijki, długopisy, portfeliki i lusterka i możemy spać. Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, iż festyn skończył się o.. wpół do czwartej . Odświeżyliśmy sobie repertuar disco polo za wszystkie czasy. Ale fakt- mieszkańcy bawili się znakomicie. Dobrze, ze dzieciom hałas za bardzo nie przeszkadzał.błoto

Rano już tylko nad jezioro Jelenie rozstawić namiot, który zaczeka na nas do piątku, kiedy to zaczynamy obóz i... koniec wędrówki.w stodole

Nie muszę chyba dodawać, że kurtki pozostały nietknięte przez całą drogę. Nasze spalone plecy trochę cierpią przez brak kremu z filtrem, ale przecież miało padać, nie? Choć podobno w Trójmieście znów lało...



poniedziałek, 09 lipca 2012, aldona_t1

Polecane wpisy