Blogi turystyczne Gdzie na Wakacje z dzieckiem?
Zakładki:
Blog > Komentarze do wpisu

Jeden dzień w Olsztynie

 

Dokładnie rok temu odkryliśmy Parkrun. Cotygodniowe, darmowe biegi na 5 kilometrów, odbywające się co sobotę w wielu miastach Polski i Europy. Poszliśmy w Gdyni na jeden, drugi, trzeci i... wciągnęło nas. Tyle, że jeśli zaczynamy sobotę od biegów, to potem nie bardzo jest jak wcisnąć jakąś wycieczkę – i w ten sposób narodził się i narastał konflikt pomiędzy sportem a turystyką. Rozwiązaniem byłoby wydłużenie weekendów, ale to mało realny plan, więc myśleliśmy nad czymś na miarę naszych możliwości.

I oto znaleźliśmy wyjście z sytuacji i wymyśliliśmy wyzwanie na ten rok: przebiec Parkrun w 10 różnych lokalizacjach. W ten chytry sposób połączyliśmy jedno i drugie i teraz mamy sportowo-turystyczną mieszankę wybuchową. Jest na to nawet oficjalna nazwa; Turystyka Parkrunowa.

Styczeń zaczynamy od pierwszej lokalizacji: od Olsztyna. Dlaczego akurat tu? To kolejny aspekt- szukaliśmy dodatkowo miejsca, w którym mieściłby się teatr. Zadanie, wydawałoby się, banalne, ale niejakim utrudnieniem okazał się element dodatkowy: teatr ten powinien grać w sobotę przedstawienie, na które dałoby się dostać bilety. Co ja piszę, dostać- kupić byśmy chcieli, cena nie gra roli... ale wiedzcie, ze wszystkie wypowiedzi o upadku kultury i „schamieniu” społeczeństwa wyssane są z palca! Na trzy tygodnie przed terminem nie ma już biletów na spektakle. Czasem jedno czy dwa miejsca ostały się przed atakiem żądnej kultury ludzkości, oczywiście pojedynczo rozsiane po sali. Jedynie w Olsztynie znaleźliśmy , co prawda w przedostatnim rzędzie , ale za to koło siebie, bilety.IMG_9524

Ale do rzeczy. Piątek wieczór, dojeżdżamy. Zamówiliśmy nocleg w hostelu Wysoka Brama, ale mamy raczej na myśli doklejony do niej niewielki i raczej obskurny budyneczek. Tymczasem okazuje się, że pokoje większe niż dwójki są usytuowane właśnie w wieży! Pniemy się wąskimi, kręconymi schodkami i wchodzimy do obszernej salki z cudnymi wnękami okiennymi. Całkiem nieplanowanie mieszkamy w średniowiecznej baszcie :) Jeśli nie martwią Was wycieczki do oddalonej o dwa piętra łazienki- to polecamy to miejsce!IMG_9409

Rankiem zbieramy się i truchtamy do Parku Centralnego. Nazwa trochę szumna, ale to naprawdę ładne miejsce- z ławeczkami, wiatami, fontanną i placem zabaw. Z daleka widzimy roześmianą ekipę, rozgrzewającą się i od razu zagadującą do nas. Ta atmosfera to właśnie wyróżnik Parkruna- każdy jest tu mile widziany i serdecznie witany.IMG_9412_cr

Biegniemy trzy okrążenia wokół parku- każdy na miarę swoich możliwości. Mama szybko, bo chce pobić rekord kategorii wiekowej (cel zrealizowany), tata wolniej, bo z Tosią (punkt za odpowiedzialność rodzicielską, choć tak naprawdę lubi słyszeć słowa zachwytu nad naszą małą biegaczką), Tadzio zaś bardzo dokładnie (prędkość nie ma tu znaczenia, i tak nikt z uczestników nie będzie ostatni).

Bierzemy szybki prysznic w hostelu, zjadamy drugie śniadanie i na 13tą meldujemy się w planetarium. Wybór seansów jest spory, po sześć dziennie, a każdy oznaczony wiekiem, od którego jest rekomendowany. Wybieramy projekcję na temat Karola Darwina i jego teorii ewolucji i... jesteśmy na sali prawie sami. Prócz nas jest tylko jedna para, a nastawialiśmy się na tłumy szturmujące kasę, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni po wizytach w Toruniu. Naładowani wiedza na temat doboru naturalnego chcemy zaraz wychodzić, ale w „kąciku dziecięcym” zachwyca nas zabawa w fermę- dziesiątki gumowych zwierzaków o sympatycznym wyglądzie są chyba przeznaczone dla przedszkolaków, ale okazuje się, ze bycie nastolatkiem wcale nie przeszkadza w zabawie. Po pół godzinie wyciągamy dzieci siłą :)IMG_9431

IMG_9438_cr

Czeka na nas kolejny przystanek- Muzeum Nowoczesności. Otwarte zaledwie kilka lat temu, cały czas to nowe miejsce na turystycznej mapie miasta. Polecane tak dla dorosłych (Bartek utknął przy trzecim eksponacie i uważnie go studiował przez pierwsze półtorej godziny zwiedzania, a potem już wychodziliśmy), jak i dla dzieci (te otrzymują wierszowany plan zwiedzania w formie tak modnego dziś questu i przechodzą przez wystawę szukając rozwiązań rozlicznych zagadek). Teraz jeszcze darmowe, od wiosny mają pojawić się bilety, ale z pewnością warte obejrzenia i zastanowienia, jak jeszcze bardzo niedawno wyglądał nasz codzienny świat. Wynalazki dziś będące codziennością, jutro pewnie przestaną istnieć, zastąpione przez kolejne nowości, o których dziś jeszcze nam się nie śni.... IMG_9460

IMG_9473

IMG_9458

Jeszcze tylko wieczorny spacer po uliczkach miasta- rozświetlonych świątecznymi iluminacjami, tętniących życiem, rozmowami, błyskiem fleszy aparatów wokół.IMG_9391

I na zupełny już deser: Teatr im. Jaracza. Jak trudno pójść z nastolatkami do teatru wiedza tylko rodzice tychże. Sceny kierują całkiem szeroką ofertę do dzieci (nawet w Olsztynie świetnie się bawiliśmy kilka lat temu w Teatrze Lalek), można tez znaleźć sporo dobrych spektakli dla dorosłych. Ale nastolatki, zbyt duże na bajki i zbyt dziecinne na poważne teksty – to wyzwanie. Tutaj udaje nam się znaleźć komedię Raya Cooney'a „Wszystko w rodzinie”, co okazuje się strzałem w dziesiątkę. Trzynastoletni Tadzio przez półtorej godziny zaśmiewa się do łez wraz zresztą widowni. Katowany w szkole „Zemstą” nareszcie dowiaduje się w praktyce, co to jest komedia.

I cóż- o 22ej wsiadamy w samochód kończąc projekt o nazwie „Dzień olsztyński”. Kolejne lokalizacje Parkruna czekają na swoją kolej!IMG_9530

 

niedziela, 13 stycznia 2019, aldona_t1

Polecane wpisy